<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: przyszła do mnie ze łzami w oczach</title>
	<atom:link href="http://baldiblog.ziarnica.pl/me-myself-and-i/przyszla-do-mnie-ze-lzami-w-oczach,505.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://baldiblog.ziarnica.pl/me-myself-and-i/przyszla-do-mnie-ze-lzami-w-oczach,505.html</link>
	<description>Burdel w mej głowie.. jak w damskiej torebce..</description>
	<lastBuildDate>Sun, 19 Feb 2012 16:01:40 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>By: Violet</title>
		<link>http://baldiblog.ziarnica.pl/me-myself-and-i/przyszla-do-mnie-ze-lzami-w-oczach,505.html#comment-41</link>
		<dc:creator>Violet</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 10:33:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://baldiblog.ziarnica.pl/?p=505#comment-41</guid>
		<description>Straszne to. Straszne cierpienie i tragedia.
Za słaba jestem na takie rzeczy:( Ale chyba nikt nie jetst mocny...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Straszne to. Straszne cierpienie i tragedia.<br />
Za słaba jestem na takie rzeczy:( Ale chyba nikt nie jetst mocny&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Wojciech Piotrowicz</title>
		<link>http://baldiblog.ziarnica.pl/me-myself-and-i/przyszla-do-mnie-ze-lzami-w-oczach,505.html#comment-22</link>
		<dc:creator>Wojciech Piotrowicz</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 09:39:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://baldiblog.ziarnica.pl/?p=505#comment-22</guid>
		<description>na cale szczescie z odbiorem sztuki jest jak z dupą. każdy robi to na swoj sposob. 

mnie w Olimpii przerazala i nadal przeraza nagosc. ta &quot;prawdziwa&quot;, niefotoszopowa (choc w tamtych czasach to chyba malo kto myslal o photoshopie). pewnie taka sztuka ma sens, do mnie jednak nie dociera, bo jej nie rozumiem (tak samo jak inne instalacje Kozyry, np. filmy z łaźni). pomyslalem jednak, ze wspomne o niej, bo warto zostawiac slad o artystach takich jak Kozyra.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>na cale szczescie z odbiorem sztuki jest jak z dupą. każdy robi to na swoj sposob. </p>
<p>mnie w Olimpii przerazala i nadal przeraza nagosc. ta &#8220;prawdziwa&#8221;, niefotoszopowa (choc w tamtych czasach to chyba malo kto myslal o photoshopie). pewnie taka sztuka ma sens, do mnie jednak nie dociera, bo jej nie rozumiem (tak samo jak inne instalacje Kozyry, np. filmy z łaźni). pomyslalem jednak, ze wspomne o niej, bo warto zostawiac slad o artystach takich jak Kozyra.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: ziaja</title>
		<link>http://baldiblog.ziarnica.pl/me-myself-and-i/przyszla-do-mnie-ze-lzami-w-oczach,505.html#comment-18</link>
		<dc:creator>ziaja</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 00:36:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://baldiblog.ziarnica.pl/?p=505#comment-18</guid>
		<description>Mogę Baldieczko parę słów o Olimpii?
Bo wg mnie to zdecydowanie coś innego. 
Trzeba umiejscowić sobie to dzieło czasoprzestrzennie, pomijając najpierw fakt, jak bardzo osobista jest to praca. Początek lat 90. to boom polskiej sztuki krytycznej, która wykrzykiwała najmocniej jak potrafiła, wszystkie tematy tabu panujące w dobie panoszącej się kultury konsumpcyjnej. Były to między innymi choroba, zniszczone ciało, chęć obnażenia prawdy o sobie do końca. W wywiadzie w Arturem Żmijewskim, publikowanym w książce „Drżące ciała”, Kozyra mówi: dla mnie najciekawszą rzeczą jest ujawnianie różnic między rzeczywistością kreowaną a prawdą o niej. To jest idea przewodnia całej twórczości Kozyry (począwszy od głośnej „Piramidy Zwierząt”), którą bardzo dobitnie realizuje także „Olimpia”. Kultura lansująca urodę i zdrowie, nie mówi o słabości fizycznej, chorobie, brzydocie i o tym, że nad naszym ciałem nie mamy ŻADNEJ władzy. 
To, co napisałam powyżej to taki typowy klucz do oceny tej pracy jaka panuje wśród historyków sztuki. Kozyrze nie udało się ukryć faktu o chorobie, został wywleczony na łamy gazet bez jej zgody. Dla mnie było to nie tyle upomnieniem się o prawo do widzialności chorych ciał, co wewnętrzna, zupełnie indywidualna chęć artystki do obnażenia się do końca. 
Mam wrażenie, że, podobnie ja w działaniach body-artu, ciało jest w tej pracy czymś ściśle zjednoczonym z duszą. Nie jest narzędziem, wobec którego artysta potrafi zachować dystans. Nie jest zwykłym medium, poprzez które dokonuje się ekspresja psychiki. Nie widzę tu chęci zobaczenia się jako przedmiotu percepcji innych ludzi czy chęci badania odporności psychicznej odbiorców. Celem jest raczej dostarczenie sobie samej najbardziej osobistych, indywidualnych doświadczeń. Kozyra oswaja swój ból. Ciało i jego doświadczenie pełni zasadniczą funkcję w rozwoju jej własnej tożsamości osobowej. Działanie na jej „mięsność” niesie skutki równorzędna dla samopoznania jak działanie na psychiczność. „Olimpia” jest więc także rozważaniem na temat jedności, integralności ludzkiego „ego”. Warto w tym miejscu poczytać Freuda, widzę wiele analogii.
Kozyra poprzez fotografię patrzy na swoje chore nagie ciało, które poprzez destrukcję przeradza się kreację, dąży do czegoś pozytywnego. Sytuacja ekstremalna, jaką jest jej choroba, ujawnia drzemiące w niej siły. Wystawienie pracy na widok publiczny potęguje tylko doświadczenie samej artystki.
I samo nawiązanie do manetowskiej Olimpii też nie jest przypadkowe. Należy podkreślić, że praca Kozyry ma dokładnie te same wymiary, co dzieło protoimpresjonisty. I to można trochę semiotycznie czy semiologicznie przebadać. Bo choć są formalnie niemal identyczne, choć na współczesną im publikę działały zupełnie podobnie, to znaczą zupełnie coś innego. Olimpia Maneta to kobieta piękna, która w swojej próżności, braku wartości, niestałości i wyuzdaniu jest na wskroś brzydka. Zaś Kozyra na tym zdjęciu do kobieta odważna, walcząca o swoje życie, doświadczona i do głębi piękna, choć nie wskazuje na to wcale jej chore ciało. Znak, jakim jest ciało niesie diametralnie różny przekaz w każdym w tych dzieł. 
Zanim zachorowałam Olimpia była dla mnie manifestem odwagi, walką o uwagę dla chorego ciała. Dziś jest dla mnie ikoną zwycięstwa, pokonaniem bólu, próbą znalezienia zgody między ciałem a duszą. W dużej mierze dzięki tej pracy zdecydowałam, co chcę w życiu robić. Więc chyba musi mieć jakiś sens. 
Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mogę Baldieczko parę słów o Olimpii?<br />
Bo wg mnie to zdecydowanie coś innego.<br />
Trzeba umiejscowić sobie to dzieło czasoprzestrzennie, pomijając najpierw fakt, jak bardzo osobista jest to praca. Początek lat 90. to boom polskiej sztuki krytycznej, która wykrzykiwała najmocniej jak potrafiła, wszystkie tematy tabu panujące w dobie panoszącej się kultury konsumpcyjnej. Były to między innymi choroba, zniszczone ciało, chęć obnażenia prawdy o sobie do końca. W wywiadzie w Arturem Żmijewskim, publikowanym w książce „Drżące ciała”, Kozyra mówi: dla mnie najciekawszą rzeczą jest ujawnianie różnic między rzeczywistością kreowaną a prawdą o niej. To jest idea przewodnia całej twórczości Kozyry (począwszy od głośnej „Piramidy Zwierząt”), którą bardzo dobitnie realizuje także „Olimpia”. Kultura lansująca urodę i zdrowie, nie mówi o słabości fizycznej, chorobie, brzydocie i o tym, że nad naszym ciałem nie mamy ŻADNEJ władzy.<br />
To, co napisałam powyżej to taki typowy klucz do oceny tej pracy jaka panuje wśród historyków sztuki. Kozyrze nie udało się ukryć faktu o chorobie, został wywleczony na łamy gazet bez jej zgody. Dla mnie było to nie tyle upomnieniem się o prawo do widzialności chorych ciał, co wewnętrzna, zupełnie indywidualna chęć artystki do obnażenia się do końca.<br />
Mam wrażenie, że, podobnie ja w działaniach body-artu, ciało jest w tej pracy czymś ściśle zjednoczonym z duszą. Nie jest narzędziem, wobec którego artysta potrafi zachować dystans. Nie jest zwykłym medium, poprzez które dokonuje się ekspresja psychiki. Nie widzę tu chęci zobaczenia się jako przedmiotu percepcji innych ludzi czy chęci badania odporności psychicznej odbiorców. Celem jest raczej dostarczenie sobie samej najbardziej osobistych, indywidualnych doświadczeń. Kozyra oswaja swój ból. Ciało i jego doświadczenie pełni zasadniczą funkcję w rozwoju jej własnej tożsamości osobowej. Działanie na jej „mięsność” niesie skutki równorzędna dla samopoznania jak działanie na psychiczność. „Olimpia” jest więc także rozważaniem na temat jedności, integralności ludzkiego „ego”. Warto w tym miejscu poczytać Freuda, widzę wiele analogii.<br />
Kozyra poprzez fotografię patrzy na swoje chore nagie ciało, które poprzez destrukcję przeradza się kreację, dąży do czegoś pozytywnego. Sytuacja ekstremalna, jaką jest jej choroba, ujawnia drzemiące w niej siły. Wystawienie pracy na widok publiczny potęguje tylko doświadczenie samej artystki.<br />
I samo nawiązanie do manetowskiej Olimpii też nie jest przypadkowe. Należy podkreślić, że praca Kozyry ma dokładnie te same wymiary, co dzieło protoimpresjonisty. I to można trochę semiotycznie czy semiologicznie przebadać. Bo choć są formalnie niemal identyczne, choć na współczesną im publikę działały zupełnie podobnie, to znaczą zupełnie coś innego. Olimpia Maneta to kobieta piękna, która w swojej próżności, braku wartości, niestałości i wyuzdaniu jest na wskroś brzydka. Zaś Kozyra na tym zdjęciu do kobieta odważna, walcząca o swoje życie, doświadczona i do głębi piękna, choć nie wskazuje na to wcale jej chore ciało. Znak, jakim jest ciało niesie diametralnie różny przekaz w każdym w tych dzieł.<br />
Zanim zachorowałam Olimpia była dla mnie manifestem odwagi, walką o uwagę dla chorego ciała. Dziś jest dla mnie ikoną zwycięstwa, pokonaniem bólu, próbą znalezienia zgody między ciałem a duszą. W dużej mierze dzięki tej pracy zdecydowałam, co chcę w życiu robić. Więc chyba musi mieć jakiś sens.<br />
Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
