<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: kroimy w plastry. jak sushi.</title>
	<atom:link href="http://baldiblog.ziarnica.pl/news/kroimi-w-plastry-jak-sushi,948.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://baldiblog.ziarnica.pl/news/kroimi-w-plastry-jak-sushi,948.html</link>
	<description>Burdel w mej głowie.. jak w damskiej torebce..</description>
	<lastBuildDate>Sun, 19 Feb 2012 16:01:40 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>By: Zły Miś</title>
		<link>http://baldiblog.ziarnica.pl/news/kroimi-w-plastry-jak-sushi,948.html#comment-146</link>
		<dc:creator>Zły Miś</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 11:54:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://baldiblog.ziarnica.pl/?p=948#comment-146</guid>
		<description>Może nie w plastry, ale na małe kawałki owszem. Linghi się chyba to gówno nazywało. Chyba chodziło o to, żeby skazańcowi, przywiązanemu do specjalnego stelażu, podać dużo opium, a później wycinać mu co wazniejsze partie mieśniowe/kończyny bez radykalnego uszkadzania najważniejszych naczyń krwionośnych, tzn. na tyle, żeby nie umarł za szybko z wykrwawienia. Kiedy opium przestawało działać, pacjent schodził z bólu. Na koniec odcinano głowę, a ciało chowano do kosza. Podobno. Nawet się gdzieś jeszcze po sieci zdjęcia zachowały z takiej egzekucji. 

Taka forma kary miała podwójny wymiar: po pierwsze, była to forma publicznego upokorzenia skazańca, po drugie wedle jakichśtam chińskich wierzeń brak jedności ciała w chwili śmierci miał skutkować uniemożliwieniem duszy człowieka odnalezienia spokoju w zaświatach. Czy jakoś tak.  Pomysłowy naród, ci Chińczycy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Może nie w plastry, ale na małe kawałki owszem. Linghi się chyba to gówno nazywało. Chyba chodziło o to, żeby skazańcowi, przywiązanemu do specjalnego stelażu, podać dużo opium, a później wycinać mu co wazniejsze partie mieśniowe/kończyny bez radykalnego uszkadzania najważniejszych naczyń krwionośnych, tzn. na tyle, żeby nie umarł za szybko z wykrwawienia. Kiedy opium przestawało działać, pacjent schodził z bólu. Na koniec odcinano głowę, a ciało chowano do kosza. Podobno. Nawet się gdzieś jeszcze po sieci zdjęcia zachowały z takiej egzekucji. </p>
<p>Taka forma kary miała podwójny wymiar: po pierwsze, była to forma publicznego upokorzenia skazańca, po drugie wedle jakichśtam chińskich wierzeń brak jedności ciała w chwili śmierci miał skutkować uniemożliwieniem duszy człowieka odnalezienia spokoju w zaświatach. Czy jakoś tak.  Pomysłowy naród, ci Chińczycy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
