<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: sopel gigant. jeszcze nie spadł z ZUSu.</title>
	<atom:link href="http://baldiblog.ziarnica.pl/przemyslenia/sopel-gigant-jeszcze-nie-spadl-z-zusu,585.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://baldiblog.ziarnica.pl/przemyslenia/sopel-gigant-jeszcze-nie-spadl-z-zusu,585.html</link>
	<description>Burdel w mej głowie.. jak w damskiej torebce..</description>
	<lastBuildDate>Sun, 19 Feb 2012 16:01:40 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>By: Basia</title>
		<link>http://baldiblog.ziarnica.pl/przemyslenia/sopel-gigant-jeszcze-nie-spadl-z-zusu,585.html#comment-24</link>
		<dc:creator>Basia</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 13:00:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://baldiblog.ziarnica.pl/?p=585#comment-24</guid>
		<description>no to z mojego pracowego podwórka.
Pan ochroniarz nakrzyczał za mnie pewnego ranka, że chodzę od samochodu do budynku przez trawnik (wierzę mu na słowo, że tam jest trawa, bo nie widziałam - zaczęłam pracować tej zimy), a przecież już są odśnieżone chodniki. Przeprosiłam i powiedziałam, że się to więcej nie powtórzy. W południe wyjechałam samochodem załatwiać coś na mieście. Wróciłam, zaparkowałam, zmierzam do chodnika, a pan krzyczy: pani przejdzie trawnikiem!
Nie wiedząc, czy to aby nie jakaś prowokacja, zostałam przy opcji &quot;z dala od trawnika&quot;.
Istotne w opowieści jest to, że:
a. pan był ten sam
b. miejsce akcji również
c. nie zmieniły się warunki pogodowe</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>no to z mojego pracowego podwórka.<br />
Pan ochroniarz nakrzyczał za mnie pewnego ranka, że chodzę od samochodu do budynku przez trawnik (wierzę mu na słowo, że tam jest trawa, bo nie widziałam &#8211; zaczęłam pracować tej zimy), a przecież już są odśnieżone chodniki. Przeprosiłam i powiedziałam, że się to więcej nie powtórzy. W południe wyjechałam samochodem załatwiać coś na mieście. Wróciłam, zaparkowałam, zmierzam do chodnika, a pan krzyczy: pani przejdzie trawnikiem!<br />
Nie wiedząc, czy to aby nie jakaś prowokacja, zostałam przy opcji &#8220;z dala od trawnika&#8221;.<br />
Istotne w opowieści jest to, że:<br />
a. pan był ten sam<br />
b. miejsce akcji również<br />
c. nie zmieniły się warunki pogodowe</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
